Icon Strona główna > Wywiady > Add-ons > O szansach na medal w Pekinie, sierpień 2008
Icon Navigator
Icon Panel usera
Witaj Gość
IP: 38.103.63.56

Login
Hasło
Icon Reklama

 
O szansach na medal w Pekinie, sierpień 2008
Data 31/08/2008 09:54 Autor admin Kliknięć 78
Print Pdf RSS
Wywiad w "Gazecie Wyborczej", 08.08.2008
Moim celem w Pekinie jest medal, ale przełomu w życiu nie planuję - twierdzi Agnieszka Radwańska.

Czy igrzyska są tak ważne, że nie traciła Pani sił na obronę tytułu w zakończonym tydzień temu turnieju w Sztokholmie?
W ostatnich tygodniach skupiłam się na przygotowaniach do startu w Pekinie. Z zawodami w Sztokholmie, owszem, wiązały się miłe wspomnienia, bo wygrałam tam przed rokiem, ale priorytetem są dla mnie igrzyska w Pekinie oraz wielkoszlemowy US Open.

Amerykanin Andy Roddick zrezygnował ze startu w Pekinie, żeby przygotować się właśnie do US Open. Czyli zawodom olimpijskim wciąż daleko do rangi "piątego Szlema"?
W światku tenisowym ważniejszy od medalu olimpijskiego jest chyba jednak tytuł wielkoszlemowy. I tu, i tu gra czołówka, ale wielu traktuje zawody olimpijskie jak każdy inny turniej. Dla mnie nie ma różnicy, w każdej imprezie gram na maksimum możliwości.

Tenis ziemny wrócił na igrzyska jako dyscyplina olimpijska 20 lat temu. Z planu transmisji telewizyjnych wynika, że cały czas traktowany jest trochę po macoszemu.
Coś w tym jest. Może dlatego nie wszyscy zawodnicy traktują igrzyska olimpijskie całkiem serio. To często jest impreza czarnych koni. Cztery lata temu wśród mężczyzn wygrał przecież niespodziewanie Chilijczyk Nicolas Massu.

Roger Federer na przekór światkowi tenisowemu hołubi igrzyska, bo w wiosce olimpijskiej w Sydney zaczęła się jego wielka miłość z tenisistką Mirką Wawrinec. Może i Panią spotka jakaś niespodzianka?
Proszę spytać po starcie w Pekinie. Przełomu w życiu jednak nie planuję (śmiech).

Podobno w Pekinie chińskim tenisistkom, by nie powiedzieć - produktom wielkiego planu tenisowego partyjnych działaczy - będą pomagać nawet ściany.
Chinki coraz śmielej poczynają sobie na wielkich turniejach, ale nawet na swoim terenie są w moim zasięgu.

W Pekinie nie zabraknie dwuznaczności. Ostatnio głośne są - sprawa Tybetu, bieda, komunizm. Czy da się o tym zapomnieć na korcie?
Tak. Nie łączę polityki ze sportem. Moim celem jest jak najlepszy występ i medal. Reszta interesuje mnie o wiele mniej. Jestem przede wszystkim sportowcem.

Po ukradkowych uśmiechach Pani i młodszej siostry można dojść do wniosku, że Chiny to nie jest państwo Waszych marzeń.
Przed rokiem Ula była na małym turnieju w Chinach, ale pewnie nigdy już tam nie wróci. Dostawała na śniadanie starego kurczaka i pizzę. Na igrzyskach wszystko jest dopięte na ostatni guzik, bo Chińczycy bardzo się starają.

Wymienia się Panią jako największą szansę na medal dla Małopolski. Jak Pani ocenia swoje szanse?
Formuła igrzysk nie pozwala na start wszystkim Francuzkom czy Rosjankom, więc kandydatek do tytułu będzie mniej. Jednak w pierwszej setce wśród kobiet poziom jest podobny. Będzie trudno, ale zrobię wszystko, by stanąć na podium.

W deblu wystąpi Pani z Martą Domachowską. W dotychczasowych startach nie zachwycałyście.
Nie miałyśmy wielu okazji do wspólnej gry. Mieszkamy razem w pokoju w wiosce, więc znajdzie się czas na przedyskutowanie taktyki.

Ile medali, poza złotem Agnieszki Radwańskiej, zdobędzie Polska?
Nie mam pojęcia (śmiech). Moją faworytką jest Otylia Jędrzejczak. Tylko raz miałyśmy okazję porozmawiać, zresztą było to na lotnisku. W wiosce olimpijskiej będzie szansa zaznajomić się z resztą polskich olimpijczyków.
RankRankRankRankRank
Brak komentarzy.
Zaloguj się lub Zarejestruj się za darmo aby móc pisać komentarze.
 
Strona działa na silniku MemHT Porta