 Navigator
 Panel usera
Witaj Gość IP: 38.107.179.218
 Polecamy
|
'Kraków nie potrafi wykorzystać potencjału Radwańskich'  09/04/2009 23:04  admin  356 |
|

Robert Radwański utyskuje na brak środków w Polsce i samym Krakowie na organizację tenisowych turniejów.
W tym roku najprawdopodobniej - właśnie ze względów finansowych - nie odbędzie się Salwator Cup - największy turniej kobiecy w Polsce (pula nagród 100 tys. dolarów), zagrożony jest też męski turniej rangi ITF.
Nie chce mi się nawet komentować upadku Salwator Cup. Nie szukałbym nawet winy głównego sponsora, bo w ubiegłym roku firma Salwator została partnerem imprezy w ostatniej chwili. Wiadomo, że w czasach kryzysu deweloperom idzie słabiej i tną koszty marketingu. Prawda jest taka, że turnieje tenisowe coraz trudniej organizować. W Krakowie zawsze było ciężej niż w innych miejscach. Widać to po stanie infrastruktury tenisowej w mieście. - rozpoczął Robert Radwański.
W świecie też nie jest różowo - kolejne zawody mniejszej rangi są likwidowane, większe rozgrywane są z trudem. W prestiżowym Indian Wells doszło do paradoksu, że imprezę sponsorował bank z Europy. W Miami obligatoryjnym partnerem imprezy był sponsor całego cyklu tenisowego kobiet. Duży producent samochodów zrezygnował. Zawodniczki woził więc jego miejscowy diler - ciągnie trener Agnieszki i Uli.
Sytuacja gospodarcza każdemu daje w tyłek, więc dostanie się też tenisowi. Szkoda, że Kraków nie podjął rękawicy, bo organizacja imprezy o puli nagród 100 tys. dolarów to nie jest przedsięwzięcie przerastające możliwości dużego ośrodka. Łatwiej wydać kolosalne pieniądze na reklamy w światowych telewizjach, co przyniesie znikome skutki.
Polacy są mistrzami w strzelaniu samobójczych bramek. Tymczasem podczas turnieju Indian Wells w jednej z amerykańskich gazet powstał artykuł o moich córkach. Spora część tekstu dotyczyła Krakowa - jego historii, kultury. Dzięki nam miasto miało bezpłatną reklamę. Tak byłoby też w trakcie krakowskiego turnieju: wyniki przecież idą w świat - twierdzi Pan Robert.
Tenis ziemny ma potencjał. My, jako rodzina Radwańskich, jesteśmy produktem marketingowym. Nikt w Krakowie tego nie widzi, zresztą Roberta Kubicy też się nie wykorzystuje. Ja się nie będę wpraszał do magistratu, może kiedyś urzędnicy zainteresują się tenisem ziemnym. Oby nie było za późno - kończy Radwański. |
|
|