
Już dzisiaj Agnieszka Radwańska zmierzy się z Czeszką Petrą Cetkovską w drugiej rundzie wielkoszlemowego turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie (pula nagród 14,6 mln funtów). Polska tenisistka opowiedziała o rywalce i o braku Roberta Radwańskiego.
Trudno coś o niej powiedzieć, bo ma wzloty i upadki. Raz się pojawia, potem znika. Rzadko ją widzę - stwierdziła Radwańska, której towarzyszy w Londynie kapitan reprezentacji Polski w rozgrywkach o Fed Cup Tomasz Wiktorowski, w zastępstwie ojca i trenera Roberta Radwańskiego.
Tata nie przylatuje, na razie. Zobaczymy jak pogram dalej i może się to zmieni. Na finał na pewno przyleci - dodała z uśmiechem.
To wcześniej umówione z Robertem zastępstwo, które ustaliliśmy już w marcu w Stanach Zjednoczonych. Zgodnie z tymi założeniami byłem z Agnieszką w ubiegłym tygodniu i towarzyszę jej teraz w Londynie, do przyjazdu jej ojca i trenera - wyjaśnił Wiktorowski, który był z krakowianką również w Eastbourne, gdzie doszła w ubiegłym tygodniu do półfinału.
Trudno cokolwiek powiedzieć o tak krótkim meczu, w którym niewiele było dzisiaj gry. Zaczęły go na suchym korcie, a kończyły na mokrym. To anormalne warunki, ale na pewno widać, że Agnieszka dobrze serwuje, choć dzisiaj miała raptem pięć gemów serwisowych. Od przyjazdu do Londynu niewiele miała okazji, żeby trenować na Wimbledonie, bo ciągle pada deszcz, z krótkimi przerwami. A nawet jak nie pada, to ciężko znaleźć wolny kort - powiedział Wiktorowski. |