Agnieszka Radwańska: Czuję, że jestem w miarę w formie  09/02/2010 10:38  admin  260 |
|

Blisko trzy miesiące po operacji prawej dłoni Agnieszka Radwańska coraz rzadziej narzeka na uciążliwości związane z rehabilitacją. Blizna powoli się goi, a tenisistka z Krakowa wróciła do normalnego cyklu startów.
Jestem po operacji trzy miesiące, więc to nie jest tak długo. Wiem że ta blizna może się i do pół roku goić. Wiadomo, że temu nie pomagam, bo cały czas gram, a wręcz przeciwnie. Jest czasem lepiej, czasem gorzej, nie ma reguły - mówi Radwańska.
Gram dużo i mniej mnie boli, potem mam przerwę i nagle zaczyna mnie boleć. To jest coś niewytłumaczalne. Robię co mogę, trenuję i gram, więc ta ręka cały czas pracuje. To nie jest tak, że odpoczywa. Pewnie gdybym nic nie robiła, to już dawno by się zagoiła - dodała tenisistka.
W styczniu Isia doszła do drugiej rundy w turnieju WTA w Sydney, przegrywając w niej z Rosjanką Dinarą Safiną. Później w wielkoszlemowym Australian Open przegrała w trzeciej z Włoszką Francescą Schiavone, której jeszcze nigdy nie udało się jej pokonać.
Każdy ma swoją zmorę, tak jest i już, ale wierzę, że się jej wreszcie zrewanżuję w najbliższym czasie. Jakoś mi nie leży, a do tego ona gra przeciwko mnie zawsze bardzo dobry mecz. Nawet Roger Federer kiedyś nie radził sobie przecież z Davidem Nalbandianem - powiedziała Radwańska.
Szczerze mówiąc na razie było wszystko ok, czuję się dobrze. Czuję, że w miarę jestem w formie, choć miałam dość długą przerwę po sezonie, ale wydaje mi się, że jest ok. W sumie wiele zależało od tej ręki, czy będę grała dużo, czy trochę mniej. Na pewno teraz nie mogę sobie pozwolić na granie kilku turniejów z rzędu. W tamtym roku grałam Paryż, między Fed Cupem, a Dubajem, a teraz go odpuściłam. Zresztą to byłoby wariactwo, bo tu jest turniej w hali, a w Dubaju duży turniej na zewnątrz, gdzie jest upał 40 stopni. Tam jest bardzo gorąco, dlatego pojadę tam trzy dni wcześniej i na spokojnie się przygotuję - dodała krakowianka.
Agnieszka do Zjednoczonych Emiratów Arabskich leci w środę, a po turnieju spędzi dwa tygodnie w domu w Krakowie.
W marcu dziewiątą obecnie tenisistkę w rankingu WTA Tour czekają dwa obowiązkowe turnieje w USA: w Indian Wells i Miami.
Półfinał debla w Wielkim Szlemie to zawsze jest sukces, mimo, że jestem singlistką i moje plany czy ambicje są raczej związane z singlem. Mimo to z Kirilenko jesteśmy już umówione na wspólną grę w Indian Wells i Miami, a później pewnie razem zagramy jeszcze w kilku innych turniejach - powiedziała Radwańska.
W przeciągu ostatniego roku grałyśmy z Kirilenko kilka turniejów i faktycznie grałyśmy dość dobrze, choć ona też się głównie nastawia na singla. Dobrze się dogadujemy i uzupełniamy, mamy z tego przyjemność i żadnej presji. Zresztą to jest forma treningu. Wiadomo, że trening to jest nuda, więc lepiej wyjść na kort i zagrać szybkiego debelka, bo na turniejach WTA gra się bez przewag i z super tie-breakiem, więc mecz może trwać maksymalnie półtorej godziny. Nie grozi więc, że będziemy się mocować trzy godziny, a na drugi dzień trzeba grać singla - kończy Polka. |
|