
Agnieszka Radwańska opowiedziała o swoim ostatnim meczu na Roland Garros z Marią Korytcewą.
W najbliższym pojedynku Radwańska stanie naprzeciw Katrinie Bondarenko, z którą chce wyrównać rachunki po porażce z Australian Open.
Wczoraj 'Isia' w meczu z Korytcewą gładko wygrała pierwszego seta 6:1, potem prowadziła 3:0 w drugim. Nieoczekiwanie rywalka doprowadziła do 4:3.
Maria zaczęła grać lepiej. Przegrywała wysoko, nie miała już nic do stracenia, więc zaczęła bardziej ryzykować, a że jeszcze przez jakiś czas trafiała w linię, to miałam kłopoty - opowiada Agnieszka.
To nie było nic nadzwyczajnego, w ogóle mnie to nie zdziwiło, że Korytcewa przycisnęła. Ale w końcówce to ja przycisnęłam jeszcze bardziej, zaatakowałam i dobrze się skończyło.
Myślę, że gdybym przy stanie 3:0 wykorzystała piłkę na 4:0, to skończyłoby się w tym drugim secie na 6:1, może 6:2, a tak zrobiła się wyrównana końcówka - ciągnie tenisistka.
Mecz rozpoczął się dosyć późno, bowiem czekano na zakończenie innego pojedynku na korcie, choć pozostałe boiska były wolne.
Dostałyśmy informację, że nasz mecz może być przeniesiony na inny kort, ale w końcu męski mecz skończył się tuż przed godz. 20 i wreszcie można było grać - komentuje Radwańska.
Dobrze, że były dwa sety, bo inaczej musiałabym kończyć w piątek. Jakoś w Paryżu ciągle gram po nocy. Niedawno w hali kończyłam mecz z Klejbanową o pierwszej po północy, w zeszłym roku w I rundzie na French Open musiałam kończyć następnego dnia, bo się rozpadało - mówi 'Isia'.
W III rundzie French Open Agnieszka zagra z Katriną Bondarenko, która pokonała Polkę w Australian Open.
Nie mam kompleksu Bondarenko. Na jej siostrze udało mi się już zrewanżować w Rzymie, bo wygrałam z Aloną Bondarenko. Teraz czas na Katerinę - zapowiada Radwańska.
Oczywiście będę chciała wygrać i zatrzeć złe wspomnienia z Australii. To będzie pewnie trudniejszy mecz niż z Korytcewą. Obie gramy z Katerina podobny tenis, dużo płaskich zagrań, mało błędów. Może być wyrównana walka, ale ja czuję się w tym roku w Paryżu bardzo dobrze, nic mnie już właściwie nie boli. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
Tata mówi, że to będzie "straszliwa zemsta za Australię". Tak na serio, zemsta to za mocne słowo. Chcę się zrewanżować - kończy polska tenisistka. |