
Rozstawiona z numerem czwartym Agnieszka Radwańska awansowała do finału turnieju WTA na twardych kortach w San Diego (z pulą nagród 700 tys. dol.) pokonując Słowaczkę Danielą Hantuchovą 6:4, 6:2.
O tytuł polska tenisistka zagra z Rosjanką Swietlaną Kuzniecową.
W pierwszym secie doszło tylko do jednego przełamania, po podwójnym błędzie Hantuchovej na koniec siódmego gema. Na początku drugiej partii Słowaczka zupełnie się pogubiła i dopiero w końcówce znów stawiła większy opór krakowiance.
Najbardziej wyrównany i zarazem najdłuższy w spotkaniu był - trwający 20 minut - ostatni gem, w którym Słowaczka obroniła siedem meczboli przy własnym podaniu.
Zawodniczki rozegrały w nim 28 piłek (było 11 równowag), co doceniła publiczność owacją na stojąco.
Ona serwowała bardzo dobrze w tym gemie, a ja tylko myślałam: "czy możesz wreszcie zepsuć jakiś serw". Na szczęście udało mi się ją przełamać. Najważniejsze, że przez cały czas czułam się dobrze na korcie, grałam pewnie i wszystko działało jak należy. Zagrałam tu kilka dobrych meczów przeciwko mocnym zawodniczkom, a teraz przede mną jeszcze jeden taki pojedynek - powiedziała Radwańska, która popełniła tylko dziewięć niewymuszonych błędów, przy 36 po stronie rywalki.
Polka, która zajmuje dziesiąte miejsce w rankingu WTA Tour, po raz pierwszy w tym roku osiągnęła finał, po dwóch porażkach w półfinałach w Indian Wells i przed tygodniem w Stanford.
Podobnie Kuzniecowa, która jest obecnie 21. na świecie. W tym sezonie Rosjanka po raz pierwszy od lutego 2004 roku znalazła się poza czołową dziesiątką (najwyżej była sklasyfikowana na drugiej pozycji).
Cieszę się, ze znów gram w finale dużego turnieju. Jestem pozytywnie nastawiona przed kolejnym meczem, choć nie będzie łatwy. Swieta jest bardzo waleczna, często zmienia rytm wymian i gra dużo dropszotów. Kiedy się gra przeciwko niej, trzeba dać z siebie 100 procent, ale też zachować spokój, biegać do każdej piłki i wszystkie przebijać na drugą stronę. Trzeba ją prowokować do ryzyka, bo gdy się denerwuje i spieszy, zaczyna popełniać błędy - powiedziała Radwańska. |