
Agnieszka Radwańska w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" przyznała, że denerwuje ją zachowanie ojca i trenera Roberta Radwańskiego podczas meczów
Przecież ja to wszystko słyszę, to jego dogadywanie. A mecz trwa, muszę się skupić. Te komentarze mnie denerwują. Wkurzają - zdradziła najlepsza polska tenisistka.
Tata nie wytrzymuje ciśnienia na moich meczach. I na meczach Uli. To jest nerwowy człowiek. Za nerwowy. No zwyczajnie nie potrafi wysiedzieć na meczu, żeby mnie nie denerwować - przyznała Polka.
Zdaniem tenisistki ojciec w ten sposób przeszkadza zamiast pomagać jej w trakcie walki o zwycięstwo:
Przecież ja to wszystko słyszę, to jego dogadywanie. Widzę niektóre jego gesty. A mecz trwa, muszę się skupić. Te komentarze mnie denerwują. Wkurzają. Kogo by nie wkurzały? On o mnie dba, każdy rodzic przeżywałby mecz swojego dziecka, ale kiedy gram, nie mogę słuchać dogadywania! - dodała stanowczo Radwańska.
Przebywamy ze sobą prawie non stop. Czasami można zwariować. Niech ktoś spróbuje takiego życia - ciągle razem, skupieni na tym samym celu. Czy inni młodzi ludzie spędzają całe dnie z rodzicami? Ja i Ula nie chodzimy z mamą i tatą na kolacyjki. To się skończyło, za duże jesteśmy. Trzeba od siebie odpocząć. Oni mają swój świat, my swój - dodała Agnieszka.
Isia odniosła się także do kontuzji stopy, przez którą musiała zakończyć sezon i możliwe, że opuści także początek kolejnego roku.
Po tym głupim deblu obudziłam się rano i nie mogłam ustać na nogach. Mam złamaną kość w stopie, przy dużym palcu, na podbiciu. To jest złamanie przeciążeniowe. Teraz mam tę stopę usztywnioną - powiedziała Aga.
Kiedy chodzę, stawiam ją na wewnętrznej stronie. Jeżeli stanę inaczej, z bólu mam łzy w oczach - wyznała zawodniczka, która dodała, że obawia się operacji, po której czekałaby ją długa rehabilitacja.
To ostateczność, ale boje się, że ta ostateczność jest nieunikniona. Kość się nie zrasta - kończy Agnieszka Radwańska.
|