Agnieszka Radwańska wróciła do Polski i... zgodnie z zapowiedzią odebrała nowiutkiego Mercedesa. Popularna "Isia" dopiero kilkanaście dni temu przeszła pomyślnie kurs na prawo jazdy.
Sportowym modelem CLS 320 można pędzić nawet 250 km/h.
Spokojnie, na korcie wciskam gaz do dechy, ale za kierownicą jestem potulna jak baranek - śmiała się nasza najlepsza tenisistka.
Samochód to prezent od niemieckiej firmy, która podpisała z Radwańską umowę sponsorską.
Przeczytaliśmy w jednym z wywiadów z Agnieszką, że mercedes to jej ulubiona marka. Stąd wziął się pomysł, żeby nawiązać współpracę i podpisać kontrakt. To znana osoba, o pozytywnym wizerunku, dlatego nie wahałem się ani chwili - przyznał Bogusław Kowalski, prezes firmy Mercedes-Benz Warszawa.
Mercedes, który dostała Radwańska, to nie byle jaki samochód. W podstawowej wersji kosztuje 250 tys. zł, czyli więcej niż polska tenisistka zarobiła na US Open (90 tys. dol).
Super auto, rakieta tenisowa mieści się w bagażniku. Już sprawdzałam! - śmiała się Radwańska.
Radwańska sama wybrała model i kolor samochodu. Ale czy wie co jest pod maską?
Na koniach mechanicznych to ja się za bardzo nie znam, to pytanie bardziej do taty - stwierdziła Agnieszka.
Czy auto z silnikiem o mocy 224 koni mechanicznych nie jest dla niej trochę zbyt niebezpiecznym prezentem?
Na korcie wciskam gaz do dechy, ale na ulicy jestem ostrożna, nie szarżuję - z poważną miną odpowiedziała ćwierćfinalistka Wimbledonu i Australian Open.
Umowa z Agnieszką przewiduje m.in., że musi na początek wziąć jazdy doszkalające z instruktorem, żeby nauczyć się nim dobrze i bezpiecznie jeździć - podkreślił prezes Kowalski.
Mam już dość samolotów, więc nie wykluczam, że wybiorę się teraz na niektóre turnieje samochodem. Oczywiście musi to być w miarę blisko - powiedziała Radwańska.
|