
Choć wydawało się, że angina, która stanęła na drodze Agnieszki Radwańskiej w turnieju w Dubaju została już wyleczona, przerodziła się w grypę żołądkową.
Tym samym udział Isi w turnieju w Monterrey stoi pod znakiem zapytania.
Robert Radwański wyznaje, że krótki pobyt sióstr w Polsce nie upływa zbyt miło.
Sport jest kapryśny, a zwłaszcza sport kobiecy. Na życzenie nie da się wygrywać. Dla mnie w tej chwili najważniejsze jest zdrowie córki. A niestety Agnieszka od początku sezonu ciągle walczy z jakąś chorobą. Przez to nie może trenować jak należy. Wszystko wskazuje na to, że teraz złapała ma grypę żołądkową. I to o bardzo intensywnym przebiegu. To ją bardzo osłabia. Miejmy tylko nadzieję, że szybko jej przejdzie, tak zwykle bywa z tą chorobą.
Zapytany o wylot na Monterrey Open, który rozpoczyna się 2 marca, ojciec tenisistek mówi:
Bilety do Meksyku mamy na środę, ale najprawdopodobniej przesuniemy termin wylotu na piątek. Wszystko będzie zależało od tego, czy Urszula dostanie dziką kartę do turnieju w Monterrey.
Radwański odniósł się także do ostatniego zamieszania z przyznaniem mu wizy do Dubaju, gdzie odbywał się turniej WTA.
Na Bliskim Wschodzie są wielkie pieniądze na tenis, ale organizacyjnie te imprezy wciąż niedomagają. Wydaje mi się, że WTA robi błąd, lokując tam prestiżowe turnieje. Szejkowie mają kaprys, więc płacą, ale na trybunach oprócz nich siedzi 50 osób. To smutny widok, kiedy przed taką publicznością grają wielkie gwiazdy. |