
Dzięki zwycięstwu Agnieszki Radwańskiej z Ai Sugiyamą 7:6 (7-5), 6:1, Polska wyszła na prowadzenie z Japonią 2-1.
Pierwsza rakieta Japonii postawiła wyżej poprzeczkę niż jej rodaczka Akiko Morigami, z którą 'Isia' wygrała w sobotę.
20-letnia krakowianka pierwsza zdołała przełamać podanie rywalki (w trzecim gemie), ale Sugiyama natychmiast odpowiedziała tym samym. Tak samo było w siódmym i ósmym gemie. Radwańska wygrała do zera przy serwisie Japonki, a potem oddała własny. Polce nie pomógł nawet monolog, jaki przeprowadziła w ósmym gemie. Za chwilę Sugiyama objęła prowadzenie 5:4, po raz drugi w tym spotkaniu (wcześniej było 1:0) i nasza reprezentantka musiała się bronić przed stratą seta.
W 10. gemie wyszła z dużych opresji, bo było już 15:40, a 12. zakończyła po swojej myśli, ale dopiero na przewagi. Tak więc o zwycięstwie decydował tie-break.
Lepiej rozpoczęła go Japonka, która objęła w nim prowadzenie 5-1. Agnieszce początkowo nic nie wychodziło, zepsuła nawet ulubione zagranie, czyli skrót.
Od tego stanu zobaczyliśmy już jednak taką Radwańską, do jakiej przywykliśmy. Nie popełniała błędów, miała też trochę szczęścia, jak po tym, gdy serwis zawadził o linię, czy gdy piłka poleciała wzdłuż linii, a Sugiyama mogła tylko na to popatrzeć. Sześć wygranych punktów z rzędu dało krakowiance pierwszego seta.
Druga partia miała prawie identyczny przebieg, jak poprzednia. Zaczęło się od przełamania serwisu w wykonaniu Radwańskiej (na 2:0), jednak Japonka natychmiast odrobiła stratę. W czwartym gemie Polka znowu wygrała przy podaniu rywalki.
W kolejnym Sugiyama była blisko, aby zrobić to samo, miała nawet dwa break pointy, ale jej się to nie udało. Następne dwa gemy padły łupem naszej zawodniczki, która tym samym wygrała cały pojedynek.
Moim zadaniem było wygranie dwóch meczów i faktycznie tak się stało, chociaż w niedzielnym pojedynku było bardzo ciężko i musiałam się namęczyć, nabiegać, aby odnieść zwycięstwo - powiedziała "Isia".
Sugiyama to solidna zawodniczka, bardzo doświadczona, nie spodziewałam się, że będzie 6:1, 6:0. Cieszę się więc, że wygrałam ten mecz w dwóch setach, tym bardziej, że miałam kłopoty w pierwszym. Obrona dwóch piłek setowych przy stanie 4:5 i wyjście ze stanu 1-5 w tie-breaku nie zdarza się często - stwierdziła Agnieszka
W tym meczu serwis nie odgrywał dużej roli. Było dużo breaków, wszystkie gemy były bardzo długie i w gruncie rzeczy do siebie podobne - ciągnie Radwańska. |