
Menadżer sióstr Radwańskich Wiktor Archutowski twierdzi, że w jutrzejszym meczu Urszuli Radwańskiej z Sereną Williams, cała presja spoczywać będzie na Amerykance.
Spec od marketingu upatruje także w tym pojedynku sporego potencjału komercyjnego.
Z jednej strony wylosowanie Sereny to dla każdej rywalki raczej mało szczęśliwe wydarzenie, ale z drugiej to zawsze szansa na wielki wynik i rozgłos, jeśli uda się ją pokonać, a niewielu się to udaje - mówi Archutowski.
Pierwsza runda największych turniejów zawsze jest trudna dla najwyżej rozstawionych, wiec jeśli Ula mogłaby sprawić niespodziankę, to chyba właśnie zanim Serena się rozkręci w turnieju - uznał menedżer.
Ula wychodzi na kort bez żadnego ciśnienia, bo przegrać z którąś z sióstr Williams to żaden wstyd. Być może dzięki temu, że przez wszystkich jest skazana na pożarcie, uda jej się uniknąć niepotrzebnych nerwów i nie będzie się spinać. Już raz grała z Sereną i pokazała bardzo dobry tenis i się jej nie przestraszyła, wiec jestem dobrej myśli - dodał Archutowski.
Amerykanka broni tytułu wywalczonego w Australian Open przed rokiem, a także ma szanse na odniesienie tu piątego zwycięstwa, bowiem była też najlepsza w latach 2003, 2005 i 2007.
Jak widać Melbourne jest szczęśliwe dla Sereny w latach nieparzystych, a mamy rok 2010, więc prawem serii nie powinna tym razem tu zwyciężyć.
Być może przyczyni się do tego właśnie Urszula, która jest zdrowa. Od kilku dni Williams ma problemy z kolanem, więc raczej nie powinna grać na sto procent możliwości w pierwszej rundzie. W takiej sytuacji zawodniczki podświadomie obawiają się, żeby nie pogorszyć swojego stanu zdrowia, więc starają się wygrywać mecze jak najmniejszym nakładem sił. To otwiera cień szansy na sprawienie niespodzianki przez Ulę - kończy Archutowski. |