
Wojciech Fibak, największa postać w historii polskiego tenisa, uważa, że, mimo fali krytyki, Robert Radwański powinien pozostać trenerem swojej córki.
To kolejna podobna wypowiedź Fibaka, który po raz wtóry zaatakował Agnieszkę Radwańską za bark postępów.
Agnieszka to osoba o silnym charakterze, ona uważa, że sama sobie poradzi w każdej sytuacji, nie szuka pomocy ani u ojca, ani u kogokolwiek innego - rozpoczął były tenisista.
To niezwykle inteligentna osoba. Spotkania wygrywasz nie tylko na korcie, ale i poza nim. Tenis to przecież też taktyka. A ona nawet nie ogląda swoich spotkań, nie analizuje ich, nie podgląda też rywalek, to tak, jakby nie chciała się niczego nauczyć. A przecież to dziewczyna obyta w świecie, która ma mnóstwo zainteresowań. Czemu nie jest tak z tenisem, który jest jej największą pasją? - retorycznie pyta Fibak.
Pamiętam, jak rozmawiałem z Agnieszką przed meczem w ćwierćfinale Rolanda Garrosa ze Swietłaną Kuzniecową. Pytałem ją o plany, o taktykę. Ona skwitowała to tylko "Jakoś to będzie". Moim zdaniem to nie jest profesjonalne podejście - zdradza Pan Wojciech.
Tak naprawdę jest to wielki sukces pana Roberta i trzeba mu za to oddać hołd. Wiele osób nie rozumie, jak wielkiej rzeczy on dokonał: w kraju, który ma tak niewielkie tradycje, w erze tenisa open udało mu się wprowadzić do światowej setki kobiecego tenisa dwie wspaniałe tenisistki - oddaje sprawiedliwość ojcu sióstr Radwańskich Fibak. |