
Wojciech Fibak twierdzi, że Agnieszka Radwańska w finale turnieju w Pekinie zagrała tak dobrze jak w ćwierćfinałowym meczu z Jeleną Dementiewą i półfinałowym z Marion Bartoli.
Ze Swietłaną Kuzniecową, która trafiała prawie każdą piłkę wygrać było jednak bardzo trudno.
Agnieszka zagrała trzeci z rzędu pojedynek na najwyższym poziomie. Była skoncentrowana, spokojna i precyzyjna. Świetnie się poruszała po korcie. Grała jak tenisistka z pierwszej dziesiątki rankingu WTA. Mimo ciągłego bombardowania niską, ryzykowną piłką z obu stron, przyjęła otwartą grę z Kuzniecową. Rosjanka akurat w niedzielę trafiała jednak prawie wszystko - komentuje ostatni mecz Agnieszki Fibak.
Gdyby Agnieszka wygrywała regularnie np. z Sereną Williams, to byłaby numerem jeden na świecie. Z tymi silnymi też potrafi wygrać, gdy one mają słabszy dzień. Pokonała już i Venus Williams, i Kuzniecową. Agnieszka ustępuje siłą wielu rywalkom, ale ma inne zalety. Nie twierdzę, że Agnieszka ma być numerem jeden, ale może być np. numerem pięć - ciągnie były polski tenisista.
Ten sezon był do tej pory rozczarowujący. Miała dużo wahań formy. Nie wygrała żadnego turnieju. Biorąc pod uwagę jej talent, powinno być zdecydowanie lepiej. Sam mówiłem, by chwalić Agnieszkę.
Agnieszka jest najbardziej utalentowaną tenisistką na świecie w sensie czytania gry, przewidywania ruchów przeciwniczek, tych najtrudniejszych uderzeń z półwoleja, trafiania w linię... Pięknie gra przy siatce. Nie ma może takiej siły jak niektóre tenisistki, ale to jest mały geniusz tenisa. Warto się zastanowić, czy nie można jej talentu wykorzystać jeszcze lepiej - kończy Fibak. |