Mimo tego, że Agnieszka Radwańska była murowaną faworytką w pojedynku z rozstawioną zdecydowanie niżej Marianą Duque Marino, zwycięstwo nie przyszło lekko Polce.
Agnieszka Radwańska opowiedziała na czym polegał problem poradzenia sobie z Kolumbijką, która ostatecznie uległa krakowiance 6:0, 7:6
Ciężko się gra z kimś, kto ma taki hiszpański styl gry. Pewnie „na mączce” ona byłaby jeszcze trudniejszą rywalką - uznała nasza "Isia".
Poza tym po dość słabym początku ona w drugim secie się obudziła. Prawie przestała psuć, każda piłka wracała na moją stronę kortu. Zmieniała tempo, sporo grała na przerzut, ale też atakowała. Walka była naprawdę wyrównana - opisuje Radwańska.
W meczu widać było, że Agnieszce zaczynają puszcać nerwy, co zakończyło się upomnieniem od sędziego:
W którymś momencie ze złości wystrzeliłam piłkę i sędzia mnie upomniał. Pierwszego seta wygrałam do zera. Jak się tak wysoko prowadzi, chciałoby się, żeby już do końca wszystko poszło równie gładko.
Przyznam, że od początku wiedziałam, że nie skończy się na takim jednostronnym meczu. Za dużo umiała ta dziewczyna. Spodziewałam się, że prędzej, czy później się rozkręci. Kiedy doczekałam się tego momentu, wcale nie byłam szczęśliwa - kończy Radwańska.
|