
Agnieszka Radwańska powoli wraca do treningów. Jakie są perspektywy jej powrotu na kort? Być może zobaczymy ją na wielkoszlemowym turnieju Australian Open (17-30 stycznia) na twardych kortach w Melbourne Park, jednak nie jest to jeszcze pewne.
Agnieszka już prawie trzeci tydzień trenuje na korcie stojąc, bo o bieganiu wciąż nie ma mowy. Ale jest postęp, bo już nie odbija piłek siedząc na krześle, tylko na stojąco, albo czasem podpiera tylko nogę o krzesło. Jest też ogólnorozwojówka, oczywiście bez obciążania nogi. Przygotowania więc trwają na dobre, a kiedy Isia będzie mogła trenować normalnie i grać zobaczymy - powiedział ojciec i trener krakowskich tenisistek Robert Radwański.
Niestety wciąż nie jest tak dobrze, jakbyśmy sobie tego życzyli, bo stopa trochę spuchła i czasem boli, ale jesteśmy dobrej myśli, choć nie snujemy żadnych konkretnych planów. Ćwiczymy w każdym możliwym obecnie zakresie po to, żeby Agnieszka mogła normalnie wskoczyć w rytm ćwiczeń i gry, kiedy już będzie mogła biegać. Gramy raz dziennie i można powiedzieć, że ręka hula, i to całkiem nieźle, a na resztę przyjdzie czas, musimy cierpliwie czekać - dodał Radwański.
W tej chwili wszystko jest sprawą otwartą, ale Agnieszka pojedzie z nami do Melbourne. Ewentualną decyzję o jej starcie w Australian Open podejmiemy dopiero w ostatniej chwili, już na miejscu. Jeśli Isia będzie w stanie zagrać kilka meczów na pełnych obrotach, to pewnie zagra. Jeśli jednak wciąż będzie coś nie tak, to raczej nie zaryzykujemy. To musi być przemyślana decyzja, bo w razie niepowodzenia i kolejnej przerwy w grze, nie można będzie liczyć na "zamrożony ranking - zapowiedział trener. |