
Swietłana Kuzniecowa z pewnością nie miała łatwej przeprawy z Agnieszką Radwańską w finale turnieju WTA w San Diego. Na pomeczowej konferencji wspominała natężenie koncentracji i nerwy, które mogły ją zgubić w tym pojedynku.
W drugim secie meczu Polka wybroniła cztery piłki meczowe i wygrała 7:6 (9-7). To właśnie wtedy załamanie przeżyła Kuzniecowa.
Może straciłam koncentrację, może to dlatego, że dawno nie grałam w finale. Byłam zagubiona. Dzięki Bogu wygrałam. Gdybym nie zwyciężyła w San Diego, zastanawiałabym się: kurcze, czy ja powinnam dalej grać w tenisa? - oceniła przegraną partię Rosjanka.
Przed trzecim setem Kuzniecowa udała się do szatni, gdzie zmieniła ubranie.
Wszystkie nerwy, niepokoje znikły. Wyszłam na kort spokojna. wygrana była dla mnie wielkim szczęściem i ulgą oczywiście - dodała Kuzniecowa.
Myślę, że to był test od Boga, który zdałam - stwierdziła zwyciężczyni turnieju WTA w San Diego. |