Półfinał nie dla Agnieszki. Clijsters górą | Newsy | Agnieszka Radwańska. Portal tenisowy Radwanska.org
Icon Strona główna > Newsy > Add-ons > Półfinał nie dla Agnieszki. Clijsters górą
Icon Navigator
Icon Panel usera
Witaj Gość
IP: 38.107.179.219

Login
Hasło
Icon Newsy
Półfinał nie dla Agnieszki. Clijsters górą
Data 26/01/2011 07:38 Autor admin Kliknięć 298
RSS
Agnieszka Radwańska
Agnieszka Radwańska przegrała w środę z byłą liderką rankingu tenisistek - Belgijką Kim Clijsters 3:6, 6:7 (4-7) w ćwierćfinale wielkoszlemowego turnieju Australian Open (z pulą nagród 24 mln dol. austral.) na twardych kortach w Melbourne Park.


Na otwarcie meczu doszło do trzech kolejnych przełamań serwisów, a tę niemoc przerwała dopiero rozstawiona z numerem trzecim Belgijka (Radwańska grała z nr 12.), odskakując na 3:1. Clijsters wywierała presję na returnie, wykorzystując każdy wolniejszy serwis do ataku, co z kolei wyraźnie usztywniało krakowiankę.

Chwilę później doszło do kolejnego "breaka" na korzyść Belgijki, ale przy stanie 4:1 popełniła nieoczekiwanie podwójny błąd serwisowy przy stanie 30-40. Chwilę później polska tenisistka po raz pierwszy w meczu zdobyła - i to bez straty punktu - swoje podanie, na 3:4.
To samo zrobiła Clijsters, a potem przy 5:3 wyszła na prowadzenie 40-15. Polka obroniła pierwszego setbola skutecznym dropszotem, do którego rywalka nawet nie próbowała biec. Przy drugiej okazji, po 29 minutach, tenisistka z Bree skończyła wymianę wygrywającym forhendem.

Początek drugiego seta przyniósł częstsze wypady krakowianki do siatki, ale i bardziej wyrównane wymiany, które nie tylko wytrzymywała, ale zaczęła rozstrzygać na swoją korzyść. Był to skutek częstego zmieniania rytmu i gry slajsem, uniemożliwiającym rywalce przyspieszane piłek i atak.

Pierwsze cztery gemy trwały prawie tak samo długo jak cała pierwsza partia, a obie zawodniczki mały w nich niewykorzystane "break pointy". Po dwóch kolejnych, w tym przełamaniu podania Polki, Clijsters odskoczyła na 4:2 i wydawało się że nie wypuści już z rąk przewagi. Jednak chwilę później popełniła dwa podwójne błędy serwisowe i zepsuła dwa kończące forhendy. Ten chwilowy zastój wykorzystała Polka i wygrała trzy kolejne gemy. Później, prowadząc 5:4, miała serwis do dyspozycji, ale go nie wykorzystała.
W dziewiątym gemie obroniła trzy "break pointy", a później, przy jedynym setbolu, jej smecz wylądował na aucie, w korytarzu deblowym. To niefortunne uderzenie wytrąciło ją trochę z równowagi, a rywalka przy czwartej szansie doprowadziła do przełamania. Potem wyszła na 6:5, ale Polka wyrównała i doprowadziła do tie-breaka. W decydującej rozgrywce krakowianka prowadziła 4-3, ale przegrała ostatnie cztery piłki i cały mecz, po godzinie i 34 minutach wyrównanej walki.

Agresja Clijsters dała jej przewagę w wygrywających uderzeniach 41-14, ale i sprawiła, że popełniła 37 niewymuszonych błędów, przy 13 po stronie przeciwniczki. Wykorzystała sześć z 13 "break pointów", a przegrała swój serwis czterokrotnie, broniąc tyle samo piłek na przełamanie.

Był to drugi pojedynek tych tenisistek, a poprzedni w czwartej rundzie Wimbledonu w 2006 roku wygrała Clijsters 6:2, 6:2. Wtedy ona była numerem dwa na świecie, a Polka debiutowała w Wielkim Szlemie dzięki "dzikiej karcie".
Tym razem, w Melbourne, Agnieszka wróciła na korty po trzyipółmiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją stopy i wygrała cztery mecze.
Brak komentarzy.
Zaloguj się lub Zarejestruj się za darmo aby móc pisać komentarze.
 
Strona działa na silniku MemHT Porta