
Już w ten weekend w Gdyni będzie miał miejsce mecz Polski z Japonią w ramach Pucharu Federacji. Stawką jest awans do Grupy Światowej II.
Oprócz Agnieszki i Urszuli do reprezentacji Polski został powołany także nasz debel Klaudia Jans i Alicja Rosolska.
Bardzo się cieszę, że siostry są w kadrze i będą grać singla. Niestety, do wtorku przebywamy w Krakowie, a Japonki już od poniedziałku są na miejscu - powiedział Robert Radwański.
Wszystko to z powodu szkoły, Ula ma teraz maturę i musi chodzić na zajęcia. Bądźmy jednak dobrej myśli, bo ostro trenowaliśmy. Zapraszam wszystkich kibiców na korty, bo ten pojedynek to dla nas szansa, aby awansować do lepszej grupy, gdzie będą same gwiazdy - dodał trener sióstr Radwańskich.
Członkowie rodziny Radwańskich do meczu z Japonkami podchodzą spokojnie.
Jeśli mam ocenić procentowo, to 51 do 49 na naszą korzyść. Korty ziemne nie są ulubioną nawierzchnią Japonek, ale potrafią na nich grać, więc łatwo nie będzie - powiedziała Agnieszka Radwańska.
Wydaje mi się, że szanse są pół na pół. W sporcie nigdy nic nie wiadomo. Naszą przewagę może stanowić fakt, że gramy w Polsce, kibice będą za nami stwarzając nam przyjazną atmosferę, ale szanse są wyrównane. Japonki preferują jednak szybszą nawierzchnię, dlatego specjalnie wybraliśmy ziemię, żeby było im trudniej - stwierdziła jej młodsza siostra Urszula.
To nie jest tak, że my jesteśmy faworytem, a Japonki są słabe. Przypominam, że Ai Sugiyama to co prawda zawodniczka starsza, ale była w dziesiątce rankingu WTA, a do tej pory utrzymuje się w niej w grze podwójnej. Jest to naprawdę wartościowa tenisistka, która podpiera się młodym pokoleniem - powiedział Robert Radwański.
Mamy lekką przewagą, że gramy na kortach ziemnych, bo moje córki spisują się na nich lepiej niż Japonki - kończy ojciec tenisowych sióstr. |