
Po wygranym wczorajszym meczu z Jeleną Dementiewą, dziennikarze znów porównali Agnieszkę Radwańską z Martiną Hingis.
Sama Polka zdradziła, że Hingis była jej idolką.
Słyszałam, że gram jak ona. Była świetną tenisistką i moją idolką w dzieciństwie. Tak jak i ona nie gram siłowo i nie potrafię uderzać tak mocno jak siostry Williams - odpowiedziała na porównania Radwańska.
Pytana o to, czy mecz z Dementiewą wygrała dzięki niewymuszonym błędom rywalki, Agnieszka odpowiedziała:
Nie widziałam statystyk, miałyśmy kilka długich wymian podczas których każda z nas popełniała błędy. Nie mam pojęcia, ile zrobiła Dementiewa.
Po spotkaniu z Dementiewą Polka nie znała jeszcze swojej półfinałowej rywalki (spośród pary Wiera Zwonariewa - Marion Bartoli okazała się nią Francuzka), ale wiedziała, że musi zagrać najlepiej, jak potrafi, żeby wejść do finału China Open.
To czołowe zawodniczki, muszę zagrać na 100%, żeby pokonać którąkolwiek z nich - powiedziała Isia.
Agnieszka była zaskoczona, że z kontuzją może grać tak dobrze. Sądzę, że zagrała najlepszy mecz w tym roku i z pewnością był to jeden z najlepszych meczów w tym turnieju - stwierdził po meczu z Dementiewą menadżer Agnieszki, Wiktor Archutowski.
Trudno wskazać na element, który zdecydował o zwycięstwie Agnieszki. Po prostu wszystko, co potrafi robić dobrze, zrobiła troszkę lepiej. Dementiewa serwowała gorzej i popełniła więcej niewymuszonych błędów, ale obie zagrały bardzo dobrze. Agnieszka Zachowała siły do końca meczu, za to Rosjanka na początku drugiego seta ociekała potem i często nie sięgała piłki. Isia Jest świetnie przygotowana fizycznie - twierdzi menadżer Radwańskich
W meczu z Bartoli Agnieszka jest faworytką, a jeśli zagra tak jak w ćwierćfinale, to będzie dużą faworytką - kończy Archutowski. |