Radwańska: Spodziewałam się horroru | Newsy | Agnieszka Radwańska. Portal tenisowy Radwanska.org
Icon Strona główna > Newsy > Add-ons > Radwańska: Spodziewałam się horroru
Icon Navigator
Icon Panel usera
Witaj Gość
IP: 38.107.179.220

Login
Hasło
Icon Newsy
Radwańska: Spodziewałam się horroru
Data 25/01/2011 06:50 Autor admin Kliknięć 407
RSS
Agnieszka Radwańska
Po wygraniu meczu z Chinką Shuai Peng, Agnieszka Radwańska znalazła się w ćwierćfinale Australian Open. Jak mówi Polka, to jej 'najważniejszy ćwierćfinał'.


Spodziewałam się, że to będzie horror, bo Peng mnie jakoś prześladuje. Ciągle muszę z nią grać w Szlemie: kilka lat temu w Wimbledonie, ostatnio na US Open i teraz w Australii. Z nią zawsze są trzy sety i emocje jak w kinie grozy. Cieszę się, że udało mi się odwrócić los meczu, obronić te meczbole. To super uczucie wygrać w taki niesamowity sposób - mówi Agnieszka.

Oba mecze z Peng - ten wczorajszy i ten przegrany przeze mnie we wrześniu w US Open były podobne, mnóstwo walki, zacięte, najpierw wygrałam seta, potem ona. Skończyło się tylko inaczej. Obie gramy podobny tenis, serwis nie ma u nas wielkiego znaczenia, są długie wymiany. Żadna z nas nie ma jakiegoś kluczowego uderzenia. Dobrze, że zdołałam się uspokoić po tym, jak roztrwoniłam prowadzenie 3:1 i 40:0. Jeśli coś było decydujące, to właśnie to - ocenia Polka.

Czwarty raz jestem w ćwierćfinale Wielkiego Szlema, jednak ten jest najważniejszy. Powrót po tej strasznej kontuzji stopy to jednak niesamowity wyczyn. Gdyby mi ktoś powiedział przed turniejem, że dojdę do III rundy, to pukałabym się w głowę. Do czwartej - wyśmiałabym od wariatów. Do ćwierćfinału - powiedziałabym, że jest z innej planety. Jestem w kompletnym szoku, że doszłam tak daleko. Przyjeżdżając tutaj w ogóle nie liczyłam na coś takiego. Przecież jeszcze w grudniu chodziłam o kulach, na stojąco zaczęłam trenować w połowie stycznia, dopiero od świąt Bożego Narodzenia zaczęłam biegać na bieżni. Nie było mowy o wyniku, celach, tylko, czy będę mogła grać - opowiada Agnieszka Radwańska.

W pierwszej rundzie z Kimiko Date-Krumm miałam 1:4 w III secie. Mogłam przegrać ten mecz i nic by się pewnie nie stało. Wtedy cieszyłam się i tak, że mogę grać bez bólu. Wiem, ze moja forma nie była idealna, ale wygrałam te cztery mecze ambicją, doświadczeniem i spokojem. Nie stresowałam się, że muszą coś osiągnąć, po prostu grałam w tenisa.

Dzięki tej kontuzji jakoś się zupełnie wyluzowałam. Wiedząc, że nic nie muszę, grało mi się lepiej, ręka nie zadrżała. Śmieję się, że będę teraz prosić mojego chirurga, żeby mi coś operował przed każdym Szlemem. Zgłoszę się w kwietniu, niech mi zoperuje łokieć, albo plecy, to na Roland Garros będę w sam raz.
Zanim wyjdę na kort, spędzam za każdym razem godzinę z fizjoterapeutką. Oklejenie wszystkich moich siniaków i zbolałych miejsc, m.in. na plecach, zajmuje tyle czasu. Po prostu brak gry przez kilka miesięcy sprawił, że inne mięśnie są bardziej narażone na urazy. Teraz znów był dzień-maraton, więc czuję się jakby po mnie walec przejechał. Ale jakoś da się wytrzymać
- dodaje Radwańska.

O półfinał Australian Open Polka prawdopodobnie zmierzy się z Kim Clijsters, główną faworytką turnieju.
Wiadomo, to wielka mistrzyni. Oglądałam jej kilka meczów, bo zawsze wieczorem włączam telewizor na sesję nocną i powtórki. Widać, że gra dobrze, jest w formie. Ciężko mówić o taktyce na mecz z nią. To jest dziewczyna z pierwszej dziesiątki, w jej tenisie nie ma dziur, czy słabszych uderzeń. Trzeba zagrać na 100 procent, nie ma miejsca na potknięcia. Gram bez presji, osiągnęłam już więcej niż ktokolwiek przypuszczał. Postaram się zagrać najlepiej jak potrafię, po tych kilku rundach wróciła mi pewność siebie. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Na koniec Agnieszka wypowiedziała się na temat filmiku YouTube który zrobił furorę w internecie. Polka łamie na nim niespodziewanie rakietę tenisową przy swojej kamiennej twarzy.
Jestem sławna. Takie sytuacje zdarzają się raz na milion. To nie wina rakiety, przedstawiciele Babolata nie zgłaszali zastrzeżeń, choć wiem, że to mogła być dla nich antyreklama. Ale ja gram ich rakietami od wielu lat i jestem bardzo zadowolona.
Brak komentarzy.
Zaloguj się lub Zarejestruj się za darmo aby móc pisać komentarze.
 
Strona działa na silniku MemHT Porta