
Agnieszka Radwańska po zaciętej walce w finale turnieju WTA w San Diego musiała zadowolić się drugą lokatą i wyższością Swietłany Kuzniecowej.
Polka po meczu "poskarżyła się" na siłę odbić swojej rywalki.
Po spotkaniu takim jak to porażka zawsze bardziej boli, kiedy przegrywasz 1:6, 1:6 wiesz, że byłaś bez szans. W tym wypadku tak nie było - mówi 'Isia'.
Kuzniecowa odbijała piłkę z ogromną siłą. Zmuszała mnie do błędów. Ona gra bardzo dobrze przy linii, bardzo trudno jest grać, kiedy to ona dyktuje warunki - ciągnie Polka.
Zapytana o załamanie Rosjanki w drugim secie powiedziała:
W meczu bywają takie momenty, kiedy gra się pod ogromną presją. Mam na myśli piłki meczowe, kluczowe breakpointy. W takich chwilach ręce drżą, trudno jest zapanować nad ciałem i trudno "domknąć" mecz.
Polka awansowała w rankingu WTA o jedno miejsce. Obecnie zajmuje dziewiątą pozycję.
W rankingu US Open Series, Radwańska wraz z Wiktorią Azarenką i Swietłaną Kuzniecową zajmuje pierwsze miejsce, co dobrze rokuje przed US Open, który zaczyna się pod koniec sierpnia. |