
Agnieszka Radwańska w ubiegłym tygodniu przegrała bez walki 1:6, 2:6 ćwierćfinał Wimbledonu ze starszą z sióstr Williams.
Polka twierdzi, że jej ewentualna wygrana mogłaby nastąpić po zmianach regulaminowych w kobiecym tenisie.
W meczu do dwóch wygranych setów nie mam z nią szans. Venus mogłaby się zaciąć tylko wówczas, gdybyśmy grały w systemie best-of-five, czyli do trzech wygranych partii. Na takim dystansie na pewno zaczęłaby się częściej mylić - przewiduje Agnieszka.
Odchodzący szef WTA Larry Scott twierdzi, że kobiety są gotowe na wprowadzenie dłuższych spotkań w Wielkich Szlemach. Podniosły się bowiem głosy, że skoro panuje równouprawnienie finansowe i w Australian Open, Rolandzie Garrosie, Wimbledonie oraz US Open panie zarabiają tyle samo co mężczyźni, powinny rozgrywać dłuższe mecze.
Generalnie jestem przeciwko temu rozwiązaniu, ale nowe przepisy to chyba jedyna szansa na nawiązanie równej walki z Venus. Jeśli miałybyśmy walczyć przez cztery, pięć godzin, nawet ona nie będzie w stanie uderzać cały czas na najwyższych obrotach - twierdzi Radwańska, która z siostrami Williams przegrywa na każdej nawierzchni.
Z Sereną 20-letnia krakowianka w dwóch pojedynkach zdobyła w sumie osiem gemów, z kolei Venus na ziemi w Rzymie wyrwała trzy, na betonie w US Open cztery i we wtorek na wimbledońskiej trawie znów trzy.
Tylko w Miami walczyła z nią przez trzy sety, bo spotkania w Luksemburgu w 2006 roku, gdzie Williams była kontuzjowana i nie skreczowała wyłącznie dlatego, żeby otrzymać startowe w wysokości 100 tys. dolarów, nie należy traktować poważnie... |