
Na konferencję prasową po odpadnięciu z WImbledonu w meczu z Czeszką Petrą Cvetkowską, ledwie 81. tenisistką rankingu WTA, Polka przyszła milcząca, było widać, że trochę płakała...
Ja zawaliłam, tylko ja, powinnam wygrać ten mecz. Ona nic specjalnego nie grała - stwierdziła smutno Agnieszka.
Na meczu nieobecny był jej ojciec, Robert Radwański. Czy, gdyby na trybunach był trener, to coś by zmieniło?
Nie - odparła krótko.
Radwańska przyznała, że po meczu poszła wykrzyczeć się ze wściekłości do garażu. Agnieszka nie umiała odpowiedzieć co zadecydowało o porażce.
Nie czułam kortu - to jedyny racjonalny wniosek, jaki usłyszeliśmy. |