
Po zwycięstwie Agnieszki Radwańskiej nad Chinką Na Li, najlepsza polska tenisistka o ćwierćfinał zagra już jutro z kwalifikantką Melanie Oudin.
Jak twierdzi 'Isia', nie należy lekceważyć Amerykanki mimo, że zajmuje ona 124. miejsce w rankingu WTA.
W czawartek na korcie spędziłam aż 5 godzin - zazwyczaj po czymś takim nie mogę ruszyć nogą. W piątek miałam bardzo luźny dzień, zagrałam tylko raz lekko przez godzinę. Na szczęście w sobotę moja forma nie wyglądała tak źle, jak myślałam - rozpoczyna Radwańska, wracając jeszcze do poprzednich spotkań.
Nie mogłam wykorzystać sześciu piłek meczowych, zdarzyło mi się to po raz kolejny. Inna sprawa, że Na Li zagrała w nich niesamowicie. Ja nie ryzykowałam przy tych piłkach, ona tak i wygrywała. Było to trochę denerwujące. Nie można tego meczu nazwać rewanżem za Eastbourne, bo rozegrałyśmy tam tylko cztery gemy. Tak naprawdę to był rewanż za Monterrey, gdzie przegrałam w trzech setach - ciągnie Agnieszka.
Z Melanie Oudin nigdy nie grałam, ale widziałam ją dwa lata temu na Florydzie w czasie turnieju juniorskiego mojej siostry Uli. Czekając na mecz z Li, widziałam też w telewizji jak wygrywała z Janković. Grała dobrze - zauważa 'Isia'.
Jej ranking nie ma znaczenia. Jeśli dziewczyna przechodzi eliminacje, a potem trzy mecze w głównym turnieju, a na koniec pokonuje Janković, to znaczy, że jest mocna i umie grać w tenisa. To nie jest kwestia szczęścia. Nie wolno jej lekceważyć, bo może właśnie gra turniej swojego życia. Dziś jest nisko w rankingu, a może za rok będzie tu, gdzie ja. Gra odważnie, agresywnie, lewo-prawo. Będę musiała zagrać bardzo dobrze, by ją pokonać - twierdzi tenisistka.
Fajnie, że znów udało mi się pozostać w Wielkim Szlemie w drugim tygodniu gier. To zawsze dobra informacja dla tenisistki.
W tym sezonie gra mi się od początku trudniej, bo startowałam z wysokiego pułapu. Zaczynałam rok w pierwszej dziesiątce, a od razu potknęłam się w I rundzie Australian Open. Znacznie częściej jestem traktowana jako faworytka i ciągle gram tylko w dużych turniejach. Presji jest więcej. Dlatego bardzo się cieszę, że przy mniej korzystnym losowaniu niż rok temu, udało mi się już awansować do IV rundy - kończy Agnieszka. |