
Po porażce Agnieszki z Francescą Schiavone w III rundzie Australian Open Robert Radwański przeanalizował przegrany mecz. Według ojca tenisistki, 'Isi' zabrakło w meczu pazura i agresywności.
gnieszka kompletnie nie umie grać ze Schiavone. Przegrała z nią po raz czwarty. Zazwyczaj walki było jednak więcej, ale tym razem zupełnie nie wyszedł jej mecz. Już po trzech gemach było widać, że nie radzi sobie z tymi jej top-spinami - mówi Robert Radwański.
Decydująca była bojaźliwość. Agnieszka z takimi rywalkami powinna grać z większym zębem, agresywniej. Nie można grać w kółko tak samo, stać trzy metry za linią końcową. To był mecz, w którym nie wolno było czekać na kontratak, tylko samemu zaatakować, przesunąć się do przodu i coś samemu wykreować - ciągnie trener.
To nie jest tak, że Agnieszka nie wie, co ma robić. Wie, tylko brakuje jej tenisowego tupetu, odwagi, ryzyka, żeby taką taktykę realizować. Woli czekać i sama grać defensywnie, czyli tak jak gra Schiavone. Wiadomo, że najtrudniej gra się z zawodniczkami, który grają podobnie. Agnieszka jest najlepsza, gdy może grać siłą przeciwniczki. Z Włoszką tak grać się nie da - uznał Radwański.
To nie była wpadka, tylko zła gra. Wpadka to jest jak się przygrywa z zawodniczką 80. na świecie. Agnieszka przegrała z byłą rakietą numer 11., bardzo niewygodną, solidną rywalką, bo zagrała zły mecz i tyle. Inna rzecz, że Schiavone zagrała bardzo dobrze. Agnieszka nie przegrała z kompletnym drzewem - usprawiedliwia swoją córkę Pan Robert.
Ta III runda to lepiej niż rok temu, ale nie ma co ukrywać, że jest to wynik poniżej naszych oczekiwań. Liczyliśmy, że do IV rundy, czyli do meczu z Venus, uda się dojść. Trudno. W Melbourne gramy jeszcze dalej w deblu. Potem wracamy do Polski na mecz Pucharu Federacji z Belgią - kończy Radwański. |