
Trener Agnieszki Radwańskiej twierdzi, że późna pora spotkania wpłynęła na porażkę Agnieszki Radwańskiej z Caroline Wozniacki w półfinale w Indian Wells.
Robert Radwański przyznał również, że sprawa rehabilitacji Urszuli znacznie się przedłuża...
W poniedziałek Robert, Agnieszka, ale również i Urszula Radwańscy pojawili się we Florydzie, gdzie rozegrany zostanie turniej w Miami. Zagra na nim jednak jedynie Agnieszka.
Jeszcze niedawno wierzyliśmy, że Ula wystąpi w Miami. Niestety, nic z tego. W Los Angeles, po sugestii Polonusów, odwiedziliśmy klinikę, w której leczą się filmowe gwiazdy z Hollywood i Amerykanie potwierdzili diagnozę naszych lekarzy - mówi Radwański.
Trzeba cierpliwości. Córka przynajmniej przez pięć tygodni nie weźmie rakiety do ręki, a być może konieczny okaże się zabieg „uszczelnienia" kręgosłupa. Rysa na kręgu w odcinku lędźwiowym to jednak uraz poważniejszy niż sądziliśmy - tlumaczy trener.
O półfinale w Indian Wells już powoli zapominamy. Mecz Agnieszki z Karoliną mógł potoczyć się inaczej, drugi set został oddany trochę na własne życzenie. Szkoda, bo w trzecim oglądalibyśmy już totolotka. Nieco kłopotliwa okazała się godzina rozgrywania spotkania. Wcześniej Isia walczyła tylko za dnia, teraz musiała przy sztucznym oświetleniu. W takich warunkach generalnie spisuje się gorzej. Nie nosi szkieł kontaktowych, ale gdy robi się szaro, staje się mniej precyzyjna. To jednak drobiazgi i oczywiście z całej imprezy jestem bardzo zadowolony - mówi Pan Robert.
Szansa na rewanż na pewno jeszcze się nadarzy, dziewczyny są na siebie skazane. Do tej pory los je oszczędzał, często wybierały inne turnieje, wpadały do różnych części drabinki, ale przecież tak nie mogło być wiecznie. W Miami Agnieszka i Karolina znów mogą na siebie trafić - kończy Robert Radwański. |
Jeszcze jedna mała uwaga: Rozumiem, że nie wszyscy są mili i "cukierkowi" (sama należę do osób wrednych) ale takie reagowanie na ludzików podających piłki było nie fajne.
Podziwiam Agnieszkę, jej grę oraz gratuluję 8 miejsca WTA! Życzę jeszcze wielu sukcesów! ale mam nadzieję , że takie zachowanie nie jest oznaką przysłowiowej "sodówy"