
Trener i ojciec Agnieszki Radwańskiej - Robert, wytłumaczył swoją 3-dniową nieobecność po porażce Isi z Kateriną Bondarienko.
Musiałem ochłonąć, chciałem żeby opadły emocje - powiedział Robert Radwański.
Radwański, tak jak obiecał, przez trzy dni od porażki Agnieszki z Kateriną Bondarenko w I rundzie, nie pojawiał się na kortach w Melbourne.
W piątek w południe poprowadził jednak trening Agnieszki i Urszuli, które przygotowywały się do swojego meczu deblowego. Trening przebiegał w normalnej, spokojnej atmosferze.
Dlaczego mnie nie było trzy dni? Bo musiałem ochłonąć, chciałem żeby opadły emocje. Agnieszka i Ula zagrały w singlu na 10 procent swoich możliwości i to trochę zabolało, bo wiem na co je stać - tłumaczył Radwański.
Przez trzy dni z nikim nie chciałem rozmawiać właśnie dlatego, żeby nie wylewać negatywnych emocji ani na córki, ani na dziennikarzy. To chyba dobrze? - dodał trener.
Jak na chłodno ocenia przegraną Agnieszki?
Rywalka zagrała odważnie, Agnieszka walczyła, ale w takim upale i wietrze wyrównały się poziomy między nimi. Bondarenko ze swoim stylem gry miała łatwiej - powiedział Radwański.
Tego, że po roku świetnych występów w Szlemie, Agnieszka mogła sobie pozwolić na słabszy mecz i nie można jej za to krytykować, już nie dodaję, bo to jest chyba oczywiste dla każdego, kto zna się na tenisie - zakończył ojciec tenisowych sióstr. |