Radwański: Nasz los w rękach sióstr Williams | Newsy | Agnieszka Radwańska. Portal tenisowy Radwanska.org
Icon Strona główna > Newsy > Add-ons > Radwański: Nasz los w rękach sióstr Williams
Icon Navigator
Icon Panel usera
Witaj Gość
IP: 38.107.179.216

Login
Hasło
Icon Newsy
Radwański: Nasz los w rękach sióstr Williams
Data 30/10/2008 10:51 Autor admin Kliknięć 348
RSS
Robert Radwański
Trener Agnieszki Radwańskiej Robert Radwański wyczekuje raportu o zdrowiu sióstr Williams. W razie kłopotów którejś z nich, Agnieszka zamiast siedzieć na trybunach Turnieju Masters, pojawi się na korcie.


Jak twierdzi ojciec Radwańskiej, jest spora szansa, że któraś z Amerykanek będzie musiała zrezygnować z udziału w turnieju w Dauhe.

Panny Williams to zawsze zagadka. Nigdy nie wiadomo, w którym turnieju zaimponują wspaniałą formą, nigdy nie wiadomo kiedy będą mieć inne priorytety i postanowią się wycofać. Ale może to i dobrze, bo dzięki temu dziś wierzymy, że w mistrzostwach WTA w Dausze Agnieszka jednak wystąpi - mówi Radwański.

Agnieszka wróciła juz z Linzu do Krakowa, gdzie do piątku będzie trenować przed wyjazdem do Dauhe, w którym jest pierwszą rezerwową.

Koncentruję się oczywiście na informacjach o stanie zdrowia Venus oraz Sereny. Dobre dla nas wiadomości mogą się pojawić szybciej, niż nam się wydaje - mówi Radwański.

Serena i Venus w WTA Championships zagrały w sumie zaledwie sześć razy. Wiele razy swoją nieobecność tłumaczyły kontuzjami, zmęczeniem czy pozasportowymi zajęciami. A nawet gdy decydowały się już na występ w 8-osobowym, elitarnym gronie, rezygnowały przy pierwszej nadarzającej się okazji. Tak jak młodsza z Amerykanek przed rokiem w Madrycie, gdy zeszła z kortu po pierwszym secie pojedynku z Anną Czakwetadze.

Powtórka scenariusza wcale nie jest wykluczona. Po US Open Serena pojawiła się tylko w Stuttgarcie, gdzie niespodziewanie odpadła w pierwszym meczu z Na Li. Debla w Niemczech oddała walkowerem, a od tego czasu nie rozegrała ani jednego spotkania.

Jeśli rzeczywiście gwiazdom coś by się stało, musimy być gotowi do natychmiastowej rywalizacji. Dlatego do piątku zamierzamy ostro trenować. Później polecimy do szejków i będziemy cierpliwie czekać. Nasz los jest w rękach Venus i Sereny - mówi Robert Radwański.
Brak komentarzy.
Zaloguj się lub Zarejestruj się za darmo aby móc pisać komentarze.
 
Strona działa na silniku MemHT Porta