
Robert Radwański opowiedział o charakterze swoich córek, który według niego odpowiada za ostatnie słabe wyniki polskich tenisistek.
Ojciec rozwiał też wypowiedzi samych sióstr, które po porażce w deblu stwierdziły, że nie zamierzają wspólnie ze sobą grać.
Turniej zupełnie nam nie wyszedł, ale to nie koniec świata. Nikt się na nikogo nie będzie śmiertelnie obrażał. Błąd jest może taki, że nie bierzemy pod uwagę, że wszyscy śledzą teraz każdy nasz ruch i słowa. Agnieszce na pewno przejdzie złość na Ulę - mówi trener sióstr po niefortunnym deblu tenisistek na US Open.
Poszły w piątek razem do fryzjera. Pewnie będzie jakaś przerwa w deblu, ale też nie można go odpuścić. Z prostej przyczyny, Agnieszka i Ula mają taką siłę gry, że mogą kiedyś wygrać Wielkiego Szlema. To jest bardzo dobry debel, tylko obie muszą zrozumieć, że wróg jest za siatką, a nie po tej samej stronie - ciągnie ojciec tenisistek.
Tenisistka taka jak Agnieszka jest już w pewnym stopniu samodzielna. Ma umiejętności, wie, co ma robić, jak wygrywać. Klucz do zwycięstw ma podany na tacy, ale często w ogóle tego klucza nie bierze do ręki. Dlatego się denerwuję. Wieczorem się zwalniam, a rano znów przyjmuję się do pracy. To jest familijny biznes. Kiedyś, gdy sponsorował nas Ryszard Krauze, mogłem się mu tłumaczyć. Teraz nic nie musimy - mówi o swoich nerwach podczas meczów Robert Radwański.
Dziewczyny mają ogromną motywację, ale brakuje im temperamentu. To są panienki z dobrego krakowskiego domu, a w tenisie trzeba być czasem chuliganem. Nie brakuje im umiejętności, szybkości, techniki. Brakuje im instynktu zabójcy. Nikt tego nie zmieni. To bywa frustrujące - ciągnie trener.
Charaktery mamy może trudne, ale wolelibyście, żebyśmy się zachowywali jak Szarapowa? Siadali w kącie, z nikim nie rozmawiali, a jak już coś mówili, to niekoniecznie szczerze. U nas wszyscy mówią, co myślą, a że czasem na siebie krzykniemy, to nic nie znaczy. Jesteśmy normalną, no... prawie normalną rodziną. Ale staramy się - mówi trener Radwańskich.
|