
Robert Radwański był bardzo rozczarowany zmarnowanymi okazjami Agnieszki na wygranie seta, a nawet meczu z Marią Szarapową.
'Muszę zadać sobie retoryczne pytanie. Czy można zawalić bardziej mecz niż dziś uczyniła to Agnieszka? Nie można' - komentował kilka minut po spotkaniu.
Ten mecz powinno się szkoleniowo puszczać dzieciom, pod tytułem: "Jak można wypuścić wygrany mecz". Mogła wygrać to w dwóch setach stosunkowo łatwo. Optymistycznie licząc 6:1 6:3 - złościł się Radwański.
Trener zwrócił także uwagę na przyczynę niewykorzystanych okazji. Jego zdaniem, jest to kolejny z wielu meczów, w których córka pokazała słabą psychikę.
Jest tak labilna, tak mało odporna psychicznie...Mit mówiący o tym, że Agnieszka jest mocna psychicznie trzeba obalić - tłumaczył trener.
Rozwiązanie problemów? Cóż, psychiatra, psycholog, coś w tym stylu. Iśka nie jest w stanie wygrać meczu z presją. Umie grać w tenisa, a nie potrafi tego sprzedać. Jest słaba psychicznie.
Uważam, że Agnieszka gra bardzo źle pod presją i jest coraz gorzej. Z roku na rok. Trzeba temu przeciwdziałać. To jest takie...kadeckie. Zachowuje się jak mała dziewczynka, która boi się wszystkiego i wszystkich. Ona nigdy nie wygra nic dobrego, jeżeli tak dalej będzie tak grać - kontynuował Robert Radwański.
Poddawanie się, patrzenie się w swoje buty, to w kółko jest ten sam scenariusz. Nie powiem ani jednego dobrego słowa. Agnieszka grała przy setbolach zachowawczo, pasywnie, licząc na to, że tamta zepsuje. A nie chciała zepsuć. Ja mogę nauczyć ją forhendu, bekhendu, serwisu, ale ja jej głowy nie zmienię. Poddaję się - zakończył ojciec Agnieszki. |