
Już jutro rano Urszula Radwańska zmierzy się ze słynną Marią Szarapową w ćwierćfinale turnieju w Los Angeles (pula nagród 700 tys. dol.).
W rankingu WTA rywalki dzieli zaledwie 10 pozycji. Szarapowa, która w maju wróciła po dziewięciomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją barku, zajmuje 61. miejsce. Młodsza z sióstr Radwańskich jest 71, jednak to Rosjanka jest faworytką.
O półfinał wolelibyśmy zagrać z Bondarenko, a nie Szarapową. Wokół Rosjanki jest straszliwy szum. Zawsze gra w nocnej sesji, telewizja, tłumy dziennikarzy i kibiców. Szaleństwo. Ula nie ma nic do stracenia, ale musi zachować chłodną głowę i zagrać dobry mecz - stwierdził Robert Radwański.
Szarapowa to Szarapowa, wszystko jedno czy po kontuzji, czy nie. Będzie faworytką. Ale Urszula ma tenis, którym może wygrać ten mecz: serwis, duży forhend... Bardzo pasuje jej szybki kort w LA - komentuje z kolei menadżer sióstr Radwańskich, Wiktor Archutowski.
Zdecyduje psychika. Jeśli Ula się nie spali i przyciśnie Rosjankę, może wygrać. Szarapowa też nie ma ostatnio najmocniejszej głowy. Pamiętam jej mecz z Warszawy, gdy prowadziła z Tathianą Garbin 5:1, a potem przegrała seta. Daję Uli 40 proc. szans - kończy Archutowski.
Bukmacherzy w Polkę nie wierzą. Za zwycięstwo Szarapowej płacą 1.10 dol. Za wygraną Urszuli aż 5.83 dol. |