
Jak przyznał Robert Radwański, dzisiejsze zwycięstwo Agnieszki w pierwszym jej meczu turnieju Rolanda Garrosa przebiegło zgodnie z planem. Czyli jak? - było przede wszystkim szybkie.
Przypomnijmy, że Agnieszka rozprawiła się z Austriaczką Patricią Mayr-Achleitner w godzinę.
To był trening. No cóż, jak się tak będzie dalej jej grało, to jestem optymistą. Widać było, że Agnieszka jest trochę zabandażowana i zaklajstrowana. Ma dolegliwość mięśnia dwugłowego. To jest tak w sporcie, ale to było wczoraj. Zabolało i trzeba się okleić. To nie jest nasza gierka, żeby pokazać słabości. Dlatego cieszę się, że to był krótki mecz i to najważniejsze - mówił po meczu ojciec tenisistki z Krakowa.
Radwańska miała zabandażowane nie tylko udo, grał znów z pasem stabilizacyjnym nad biodrami. Od kilku dni uskarża się na ból kręgosłupa.
Kręgosłup? Ja staram się przede wszystkim, żeby ten kręgosłup moralny istniał. Ale ten niemoralny nam trochę szwankuje. To boli, ale dziś nie był to na tyle ciężki mecz, żeby to jakoś jej przeszkodziła. Nie było niebezpiecznych ruchów - smeczów z bekhendów, skrętów ekstremalnych, nie było rwań gry, piłki były krótkie nie było długich wymian - analizował Radwański.
Krakowianka w następnej rundzie zmierzy się z Sanią Mirzą z Indii.
Mirza to jest bum bum.. Chcielibyśmy mieć takie kontrakty jakie ma Mirza. Za nią stoi 1,5 miliarda ludzi. My z naszymi 40 milionami plus trochę emigracji jesteśmy mali przy niej. Agnieszka jest na pewno faworytką tego meczu - mówił Radwański. |