Radwski o losowaniu Australian Open | Newsy | Agnieszka Radwańska. Portal tenisowy Radwanska.org
Icon Strona główna > Newsy > Add-ons > Radwski o losowaniu Australian Open
Icon Navigator
Icon Panel usera
Witaj Gość
IP: 38.107.179.219

Login
Hasło
Icon Newsy
Radwski o losowaniu Australian Open
Data 17/01/2010 10:16 Autor admin Kliknięć 345
RSS
Robert Radwański
Robert Radwański zdradził, że wierzy w to, że Urszulę stać na pokonanie Sereny Williams, z którą zagra w pierwszym pojedynku Australian Open.


Niepokojącym sygnałem ze strony trenera jest fakt, że Agnieszka znów skarży się na bolącą dłoń...

Turniejowa drabinka ma 128 nazwisk, a Ula trafia na jedynkę. To chyba jasne, że było to fatalne losowanie. Głęboko jednak wierzę, że ma szansę pokonać Serenę. Nie gra gorzej od Aravane Rezai, która, przypominam, w meczu z Williams miała meczbola. Uważam więc, że moja córka nie jest pozbawiona szans, tym bardziej, że w zeszłym roku Serena musiała się strasznie namęczyć, żeby ją pokonać - komentuje Radwański.

Agnieszka trafiła już lepiej ale to wszystko jest wróżenie z fusów. Nikt nie zna formy poszczególnych tenisistek, bo dopiero teraz zaczyna się wojna. To, że wcześniej ktoś grał dobrze, o niczym obecnie nie świadczy. Niestety, Agnieszkę nadal boli kontuzjowana ręka. Grać da radę, ale to nie jest jej sto procent. Boję się, że jeśli mecz będzie trwał, na przykład, trzy godziny, coś się może stać i dojść do nawrotu kontuzji. Ten uraz jest już podleczony, ale jednak nie do końca. Sprawdzianem będą dopiero mecze. Na razie Agnieszka zagrała dwa, nie były zbyt długie, więc w miarę dobrze je zniosła. Boję się jednak meczu-maratonu - mówi trener sióstr Radwańskich.

Z Dinarą Safiną Aga prowadziła w pierwszym secie 5:0, ale go przegrała. Miałem wówczas dwie opcje. Albo wychodzę stamtąd, ale wyskakuję na kort i gram za Agnieszkę. Ona jednak musiała sobie radzić sama. Prawda jest taka, że przy stanie 5:0 ten set byłby do wygrania nawet dla Stevie Wondera. Ciągle mi się wydaje, że w kobiecym tenisie już nic mnie nie zaskoczy, ale co chwilę dostaję nauczkę. Agnieszka tym meczem wypisała mi przed oczyma wołowymi literami, że taki jest właśnie kobiecy sport. Niestety, tę żabę trzeba jeść cały czas - zżyma się ojciec 'Isi'.

Nie da się ukryć, że przylecieliśmy do Australii za późno, ale technicznie nie dało się wcześniej. Nie było biletów na inny termin, nawet w najlepszej klasie. Na szczęście teraz temperatura w Australii spadła. Ostatnio było 40 stopni w cieniu, teraz jest już 25. Jak na Australię, jest zimno. Boję się jednak powrotu ekstremalnych klimatów - kończy Robert Radwański.
Brak komentarzy.
Zaloguj się lub Zarejestruj się za darmo aby móc pisać komentarze.
 
Strona działa na silniku MemHT Porta