
Robert Radwański nie miał nic do zarzucenia swojej córce po wygranym spotkaniu w ramach Rolanda Garrosa przeciwko Belgijce Yaninie Wickmayer. Jak stwierdził trener, na korcie było widać 'dwa światy'.
Świetny mecz, znowu. To skutek zmiany stylu gry na bardziej agresywny i poprawy serwisu. To dobrze rokuje na przyszłość, jeśli będzie grać tak mocno i solidnie, serwować lepiej i więcej atakować. Dzięki temu może wygrywać z każdą rywalką i wygrać każdy turniej - komentuje sobotni mecz Robert Radwański.
To było dzisiaj widać, zwłaszcza w kluczowych momentach. Widać więc, że drzemią w niej ogromne rezerwy. Wickmayer talent na pewno ma, gra dobrze, ale trochę sztywno, jak pal Azji. Gra siermiężny prosty tenis. Natomiast Agnieszka urozmaicony, potrafi zmieniać tempo wymian, no i gra z lekkością. Nie chcę już tak gloryfikować córki, ale dzisiaj na korcie widać było dwa inne światy.
Szkoda tylko, że organizatorzy wyznaczyli mecze Agnieszki i Kubota o tej samej porze, bo polscy kibice się musieli podzielić na dwa korty - podsumował występ córki trener Robert Radwański.
Pannę Szarapową dobrze znamy i uważam, że mamy szansę, jeśli Agnieszka zagra znów agresywnie i ofensywnie, jeśli będzie ją szarpać po całym korcie, a nie tylko grać w jedno miejsce. Jeśli piłki będą chodzić w lewo i prawo, w przód i w tył, to będę optymistą - wychodzi już w przyszłość trener Agnieszki.
Pamiętajmy, że w poprzedniej rundzie Szarapowa urwała się spod noża. Szkoda, że nie odpadła wtedy, bo by nam wyczyściła drabinkę. Ale skoro chce się wysoko mierzyć, to i takie przeszkody trzeba pokonać. Zresztą w 2007 roku już ją ograła, gdy Rosjanka broniła tytułu w US Open, czyli można - kończy Radwański. |