 Navigator
 Panel usera
Witaj Gość IP: 38.107.179.218
 Polecamy
|
Robert Radwański: Córki idą łeb w łeb  16/03/2009 23:29  admin  390 |
|

18-letnia Urszula Radwańska po pokonaniu Alexy Glatch we wtorek zagra o ćwierćfinał turnieju Indian Wells prawdopodobnie z Dunką polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki.
Z kolei Agnieszka, która łatwo rozbiła mającą polskie korzenie Aleksandrę Wozniak z Kanady o ćwierćfinał zagra dzień później z Węgierką Agnes Szavay.
Mecz Agnieszki z Aleksandrą Wozniak nie był wspaniały, ale krótki i to dla nas najważniejsze. Jak się chce mieć ambicje wygrania w takim turnieju kilku spotkań, to trzeba po prostu oszczędzać siły. Agnieszka bardzo potrzebowała takiego łatwego zwycięstwa.
Ola Wozniak na pewno gra lepiej niż pokazała w poniedziałek, ale była wyraźnie spięta. Tak to w tenisie bywa, że nie zawsze wszystko wychodzi, nie zawsze da się grać na pełny gwizdek. Dla nas to akurat bardzo dobrze. Dla Oli gorzej, ale co mam powiedzieć - komentuje zwycięstwo Agnieszki jej ojciec, Robert Radwański.
Z Węgierką Agnes Szavay Agnieszka grała dwa lata temu w Palermo. Szavay zwyciężyła wtedy bardzo łatwo, ale to było na mączce i w potwornym upale. Wcześniej to Agnieszka wygrała z nią w juniorskim Wimbledonie na trawie. Oprócz tych dwóch meczów, nie grały ze sobą. To będzie też pierwsza konfrontacja na hardkorcie - ciągnie trener.
To może być ciężki mecz. Węgierka gra agresywnie, ale to nie jest ten typ, który wali identyczne piłki na oślep, byle mocno. Szavay umie grać kombinacyjnie i dobrze taktycznie. Ostatnio gra jednak ze zmiennym szczęściem. W tym roku była w ćwierćfinale w Acapulco, ale poza tym, przegrywała wcześnie.
Na pewno jest do ogrania, choć trzeba pamiętać o jej dużych możliwościach. To rywalka, która ma potencjał. Wygrywała już turnieje, była w drugiej dziesiątce na świecie. Nie ma się jednak czego bać, trzeba grać i tyle - mówi o kolejnej przeciwniczce 'Isi' Pan Robert.
Pierwszy raz córki idą "łeb w łeb". Ula ma jednak w czwartej rundzie trudniejsze zadanie. Karolina Wozniacki jest faworytką. Ale jeśli Ula zagra bez kompleksów, to też ma szansę.
Z Karoliną ma rachunki do wyrównania jeszcze z juniorskiego Wimbledonu. W 2006 r. przegrała w półfinale marnując meczbola. Być może teraz uda się zrewanżować.
Urszula ma ciągle trochę opuchlizny na kostce, ale na szczęście nie było żadnego naderwania. Dlatego może biegać. Lekarze założyli jej bandaż z taką specjalną małą szyną usztywniającą. Dla Uli to już jest bardzo udany turniej, bo chyba wreszcie uwierzyła w swoje możliwości. Dzięki 1/8 finału awansuje do setki. Dziewczyny częściej będą mogły grać razem w tych samych turniejach. I o to właśnie nam chodziło - cieszy się z postępów tenisistek Radwański.
W weekend ma meczach dzikie tłumy. Nie wiedziałem jeszcze takich w Kalifornii. Na meczu Agnieszki w drugiej rundzie ze Stosur był komplet, na spotkaniu Urszuli z Glatch też bardzo dużo.
Jest trochę Polonusów, więc dziewczyny mają solidny doping, ale Amerykanie na tyle znają się na tenisie, że dopingują dziewczyny z różnych krajów, bez względu na narodowość, a więc także Agnieszkę i Ulę - kończy trener Agnieszki i Urszuli Radwańskich. |
|
|