
W I rundzie US Open siostry Radwańskie zmierzą się ze sobą! W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu do drabinki głównego turnieju dolosowano 16 triumfatorek kwalifikacji i los chciał, że Urszula Radwańska (WTA 116), która przebrnęła przez eliminacje, wpadła na swoją starszą siostrę Agnieszkę (WTA 13).
To byłaby katastrofa, nie dopuszczam w ogóle takiej myśli. To musi być ktoś inny. Taki pech nie jest możliwy. Modlę się, żeby było inaczej - mówiła Urszula podczas trwania kwalifikacji.
Najpierw było trzęsienie ziemi, teraz ten huragan, ale największym nieszczęściem byłoby, gdybym musiała grać z Ulą - mówiła z kolei Agnieszka Radwańska.
22-letnia Polka katastrofę jednak przewidziała.
Kiedy zobaczyłam dwa dni temu swoją drabinkę, że w I rundzie gram z kwalifikantką, od razu powiedziałem Uli, że jak przejdzie eliminacje, to na pewno wpadnie na mnie. Oczywiście mam nadzieję, że tak się nie stanie. To byłby wielki pech. Miejsc w kwalifikacjach jest 16, wolałabym każdą inną z pozostałej piętnastki niż Ulę - dodała Radwańska w piątek po południu.
Siostry zmierzą się ze sobą po raz trzeci w oficjalnym meczu, ale po raz pierwszy w Wielkim Szlemie. Na razie jest remis 1-1.
W 2009 r. Urszula niespodziewanie pokonała Agnieszkę w Dubaju 6:4, 6:3. Latem tego samego roku starsza siostra zrewanżowała się na trawie w Eastbourne dość pewnie zwyciężając 6:4, 6:3 i ten drugi mecz lepiej oddaje różnicę klas między nimi.
W Dubaju Agnieszka była nie w pełni sił po przebytej anginie. Teraz będzie zdecydowaną faworytką. Jej przewaga polega nie tylko na większych umiejętnościach, ale przede wszystkim na większym doświadczeniu i odporności psychicznej. Z drugiej jednak strony, nikt nie zna tak dobrze słabych stron Agnieszki, jak Urszula.
Wściekły na takie losowanie na pewno był też Robert Radwański, który w tym roku śledzi turniej z Polski.
Taty nie ma z nami, ale to nie znaczy, że nie rozmawiamy, jesteśmy w stałym kontakcie - opowiadała Urszula. |