
Co się stało? To dobre pytanie. Ona zaczęła dobrze grać. Ciężko było mi wrócić do tego meczu, niewiele mogłam zrobić – powiedziała Urszula Radwańska po przegranym 3:6, 1:6 meczu II rundy turnieju Warsaw Open z Danielą Hantuchovą.
W drugim secie, gdy rywalka robiła, co chciała, momentami odechciewało mi się grać, nie mogłam nic zrobić. Staram się walczyć do końca, ale wyszło jak wyszło. Starałam się zmieniać rytm, ale niewiele to dało. Nie mogłam nic zrobić i to mnie denerwowało - mówiła po meczu krakowianka.
Zagrałam, jak zagrałam. Faktycznie, może za bardzo bałam się kończyć piłki. Ale i tak, wnioskując głównie po pierwszym meczu na Warsaw Open moja forma przed French Open jest o niebo lepsza, niż podczas meczu Pucharu Federacji z Japonią, jaki grałyśmy w Gdyni - porównywała Ula.
Wobec nieobecności skłóconego z organizatorami Roberta Radwańskiego, rolę trenera podczas meczu spełniała Agrnieszka Radwańska.
Jej rady były podobne rady do rad taty. Dla mnie nie ma znaczenia, czy tata patrzy jak gram, czy nie. Czasem jego gesty z trybun doprowadzały nas do szału. Na korcie zostaję sama i sama też gram – powiedziała Ula.
Wczoraj zagrałam dobrze, dziś nie było wprawdzie najlepiej, ale jest jeszcze kilka dni na treningi w Paryżu, więc myślę, że moja forma wzrośnie – oceniła młodsza z sióstr Radwańskich.
Nawierzchnia na kortach ziemnych jest jak dla mnie za wolna. Wolę grać na przykład na trawie. Ale najpierw Wielki Szlem na mączce. Mój plan w Paryżu? Przynajmniej trzecia runda, ale oczywiście wiele zależy od losowania. Niezbyt fajnie byłoby trafić na dwunastkę (z tym numerem we French Open rozstawiona została Agnieszka) – zakończyła z uśmiechem Urszula.
Jak zaś sam mecz z Urszula oceniła Hantuchova?
Myślę, że teraz zagrałam lepiej niż w pierwszej rundzie. Zaczęło mi się lepiej grać od stanu 0:3 i później już czułam się dobrze
Siostry Radwańskie bardzo utalentowane, grają ciekawy tenis. Lubię je oglądać. Agnieszka jest bardziej doświadczona, a Urszula ma ogromny potencjał - zakończyła Daniela. |