
Urszula Radwańska nie zagraja w turnieju głównym Australian Open, który rozegrany zostanie na twardych kortach w Melbourne.
Ula przegrała w ostatniej, III rundzie kwalifikacyjnej z Kanadyjką Stephanie Dubois 4:6, 4:6.
Robert Radwański skomentował: Ula przegrała mecz przez swoje nerwy.
Urszula Radwańska była rozstawiona w kwalifikacjach z numerem 13., zaś Kanadyjka Dubois z "11".
Było to drugie spotkanie tych tenisistek w ciągu sześciu dni - w niedzielę Radwańska pokonała w wyrównanych trzech setach Kanadyjkę w trzeciej rundzie eliminacji do turnieju WTA w Hobart.
W tym spotkaniu od początku Polce jednak nic się nie udawało. Źle serwowała, a już w pierwszym gemie straciła własne podanie. Chwilę później, po kolejnym autowym zagraniu, po raz pierwszy rzuciła rakietą ze złości.
Robert Radwański chyba już wtedy wiedział, że ten mecz nie skończy się dobrze, bo wstał z trybun i... wyszedł, choć wrócił w drugim secie.
Urszula była jednak piekielnie spięta, w ogóle nie potrafiła opanować nerwów. W całym meczu miała aż 16 szans na przełamanie serwisu Kanadyjki, ale udało jej się wykorzystać tylko cztery z nich, a zmarnowane okazje, jak np. przy stanie 4:3 w pierwszym secie, tylko potęgowały zdenerwowanie.
Co ty robisz? Dlaczego grasz przez środek? - krzyczała na siebie Urszula.
Wyszedłem, bo nie mogłem na to patrzeć. To nie była Ula, tylko jakiś Mr. Hyde, który grał na poziomie 10 procent umiejętności Urszuli - opowiadał po spotkaniu Radwański.
Zaczęła katastrofalnie, popełniła trzy podwójne błędy serwisowe z rzędu! Liczyłem, że te kilka dobrych meczów w Hobart to była jakaś nowa jakość, że Ula rzeczywiście dorośleje, ale okazało się, że jest inaczej. Nic się nie zmieniło. Przegrała ten mecz przez własne nerwy, dostała "hebla", czyli ciągle trzęsła jej się ręka.
Nie wiem dlaczego przestraszyła się i grała tak źle. Dubois to średnia zawodniczka, nie robiła przecież żadnych cudów, po prostu przebijała piłki na drugą stronę i czekała na prezenty Urszuli, a tych było mnóstwo. Urszula zrobiła wszystko, żeby przegrać ten mecz. Schiavone, czy Wozniak, które Ula pokonała w Hobart, są przecież o dwie klasy lepsze od Kanadyjki! - komentował trener, który od dawna powtarza, że kluczem do lepszej gry młodszej córki są nerwy.
Dlaczego Urszula traci głowę na korcie, a Agnieszka nie?
Ja to nazywam "nadmotywacją". Urszula jest małomówna, bardziej zamknięta w sobie do Agnieszki, ale tak piekielnie ambitna, że jak dochodzi do meczu o wielką stawkę, to zaczyna ją to przerastać. Zamiast grać to, co potrafi, i co do znudzenia od lat ćwiczymy na treningu, gra coś takiego jak dziś - rozkładał ręce trener.
I nie chodzi tu o to, że my wywieramy na nią jakąś presję wyniku. Taki ma charakter. Psycholog sportowy? Próbowaliśmy, ale nie chciała, tylko się jeszcze bardziej zdenerwowała. Pozostaje więc tylko czekać, może jednak z wiekiem te nerwy się uspokoją. Oby - zakończył Radwański. |