
Przed meczem z Dunką polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki, którego stawką będzie ćwierćfinał turnieju w Indian Wells, Urszula Radwańska podkreśla zażyłe stosunki, jakie łączą ją z rywalką i chęć odwetu za przegrany półfinał juniorskiego Wimbledonu.
Z Karoliną przyjaźnię się od bardzo dawna. Jej rodzice są przecież Polakami, ona też świetnie mówi po polsku, spędzamy razem wiele czasu na turniejach - mówi Urszula Radwańska przed dzisiejszym meczem.
Kilka lat temu przegrałam z Karoliną w półfinale juniorskiego Wimbledonu. W tamtym meczu miałam piłkę meczową, ale nie udało mi się wygrać. Czy jestem gotowa na rewanż? Tak, jestem gotowa - twierdzi 18-letnia Polka.
Dlaczego gram tak dobrze? Trudno powiedzieć. Pasuje mi kort, piłki... Ale w sumie to sama nie wiem - odpowiadała Ula na pytania dziennikarzy.
To prawda, że czasem na korcie jestem nerwowa. Ale teraz i tak jest znacznie lepiej niż kiedyś. Gdy miałam 14, czy 15 lat, potrafiłam rozwalić w meczu kilka rakiet. Teraz znacznie lepiej się kontroluję - mówiła Polka nawiązując do sytuacji z meczu z Alexą Glatch, kiedy to długo kłóciła się z sędzią i rzuciła rakieta o kort.
Po dwóch gemach mi przeszło - zakończyła młodsza z sióstr Radwańskich.
Z pewnością faworytka meczu będzie Wozniacki.
W ostatnim roku Karolina zrobiła wielki postęp. Jeśli "siedzi" jej pierwszy serwis, to ciężko z nią wygrać. Ma też dobry forhend i bardzo agresywny styl. Szanse Uli oceniam realnie na 40 procent, ale zdarzyć może się wszystko. Przed meczem z Kuzniecową realnie oceniałem szanse Uli na 25 procent, a udało jej się wygrać. Dużo będzie zależało od serwisu, no i chłodnej głowy - mówił z kolei menadżer tenisistki Wiktor Archutowski.
Ula na pewno nie jest faworytką, ale nie ma przecież nic do stracenia. Wydaje się, że w tym turnieju wreszcie uwierzyła w siebie. Pokazała, że możliwości ma duże, więc zdarzyć może się wszystko - twierdzi z kolei trener Robert Radwański.
Mecz rozpoczyna się dziś, o godz 19.00 |