
Agnieszka Radwańska przegrała pierwszego seta z Niemką Andreą Petković w półfinale turnieju WTA Tour na twardych kortach w Carlsbad. Potem jednak wygrała 10 gemów z rzędu i mimo ambitnej postawy rywalki awansowała do pierwszego finału w tym roku.
Rywalką Agnieszki Radwańskiej w finale będzie Wiera Zwonariewa. W półfinale rozstawiona z pierwszym numerem rosyjska tenisistka pokonała Serbkę Anę Ivanovic 5:7, 6:4, 6:4.
Radwańska zaczęła nerwowo, nie trafiała pierwszym podaniem, grała asekuracyjnie, oddała inicjatywę i szybko przegrywała już 1:4. Zebrała się jednak w sobie i zdołała przełamać siłowo grającą Petković, dołożyła kilka technicznych zagrań i wyrównała na 4:4. Na nic zdał się jednak zryw Polki, bo kolejne dwa gemy padły łupem Niemki.
Przegrany set najwyraźniej zdenerwował Radwańską, którą od pierwszych piłek drugiej partii rzuciła się do ataku. Mądry serwis, uderzenia po linii, piękne skróty, gra praktycznie bez pomyłek, do tego coraz częściej myląca się rywalka i jej problemy żołądkowe - oto przyczyny pogromu, jaki zafundowała Niemce Radwańska w drugim secie. Szybkie 6:0 i był remis.
Petković nie otrząsnęła się, a Radwańska nie miała zamiaru spuścić z tonu. Polka nadal grała inteligentnie, zmieniała rytm uderzeń, ganiała rywalkę po korcie i szybko wyszła na 4:0 w trzecim secie. Popisowy był zwłaszcza dziewiąty wygrany z rzędu gem (na 3:0, później nasza tenisistka wygrała jeszcze dziesiątego gema z rzędu!), kiedy Polka najpierw zagrała skrót, potem wybroniła beznadziejną sytuację, zaprezentowała kapitalny return i zakończyła lobem.
Wydawało się, że będzie już po meczu, ale Niemka nagle, w zasadzie bez wytłumaczenia, zaczęła grać po prostu bardzo dobrze i zdołała wygrać trzy gemy z rzędu. Radwańska szybko otrząsnęła się ze zdenerwowania, wzięła kilka głębszych wdechów i wygrała dwa gemy przy swoim podaniu - 6:4 w trzecim secie i pierwszy w tym roku finał dla Polki!
|