
Dziś rano samolotem z Krakowa rodzina Radwańskich odlatuje do Paryża, gdzie we wtorek zaczynają się kwalifikacje do Rolanda Garrosa, drugiego w roku turnieju Wielkiego Szlema. Zarówno Agnieszka, jak również Urszula walczą z kontuzjami...
Obie dziewczyny walczą z kontuzjami. Agnieszce dokucza ból pleców. W piątek miała prześwietlenie i inne badania, ale nie mamy jeszcze wyników, więc nie wiemy, czy to tylko naciągnięcie mięśnia, czy zapalenie, czy coś jeszcze innego. Wyniki mają przyjść do Paryża i będziemy konsultować je z lekarzami na miejscu - opowiada Robert Radwański, ojciec tenisistek.
Badania zlecił w Krakowie dr Mariusz Bonczar, ten sam ortopeda, który operował w poprzednich latach dłoń i stopę Agnieszki. Plecy zaczęły jej dokuczać trzy tygodnie tygodnie w Stuttgarcie.
Wydawało się, że to chwilowa sprawa, bo tydzień później w Madrycie ból ustąpił. Z Jarmilą Gajdosovą w II rundzie Agnieszka zagrała wtedy po prostu słaby mecz, nic nie usprawiedliwia tamtej porażki, ale w ostatniej imprezie w Rzymie sprawa się skomplikowała. Tam Agnieszka nie była już w stanie grać normalnie, na jednym z treningów poczuła ostry ból - mówi Radwański.
Polka na środkach przeciwbólowych przegrała w II rundzie z niżej notowaną Rosjanką Jelenę Wiesniną. Od tego czasu trenuje na pół gwizdka, czyli raz dziennie. Nosi też na plecach specjalny pas usztywniający, który dostała od... Urszuli leczącej uraz kręgosłupa w poprzednim roku.
Żartujemy teraz, że to rodzinny pas przechodni - śmieje się Radwański.
Urszula też nie jest w pełni sił. W eliminacjach w Rzymie poddała mecz przez uraz biodra. Okazało się, że ma stan zapalny i trzeba było nawet zrobić zastrzyk sterydowy. Radwańscy dostali na niego specjalne pozwolenie od lekarza WTA.
Na szczęście od tego czasu jest lepiej. Urszula zaczęła już trenować dwa razy dziennie, ból nie wraca - mówi ojciec sióstr. |